Biała jednak (wy)- u-marła!!!

Strona 2 z 2

Memerlina 12-07-08 14:12

I jeszcze jedno, nie może być same forum, Biała jednak nie umarła, pomalutku rozwija się, ale ta strona jak będzie pusta to na pewno umrze, co mnie smuci, bo im więcej stron ktoś chce robić o Białej tym lepiej i świadczy to tylko o tym, że Biała ŻYJE i się rozwija. Śledzę w internecie co jest o Białej i ostatnio widzę, że stron przybywa.A może warto nawiązać współpracę z innymi stronami wymienić się adresami to na pewno pomoże w promowaniu tej strony.

Mam dosc GOŚĆ 25-04-09 14:35

Nie dluo nasz burmistrz zostanie dyrektorem wiezienia miasta biala piska maja na ulicach zainstalowac kamery.Mlodzi ludzie radze wam wynoscie sie z tego miasta jak nie chcecie spedzic tu dozywocia!To jest miasto emerytow i zawsze tak zostanie.

Gal anonim GOŚĆ 03-06-09 22:48

Uważam, że kamery są potrzebne w tym miasteczku, przynajmniej ludzie będą mogli spokojnie spać, a nie czuwać czy aby przypadkiem nikt im samochodów nie wywraca do góry d....))))

JA GOŚĆ 29-12-09 23:32

Powiedzcie mi albo prześlijcie tekst tej śmiesznej szopki o naszym miłościwie panującym bo nigdzie tego niema a słyszałem że to taka zwała

MIESZKANIEC GOŚĆ 30-12-09 0:02

Szopka Noworoczna Biała Piska 2010r.W pokoju zwierzeń Małego Szu odbywało się spotkanie w celu knucia zamierzeń na nadchodzący 2010 r. Mały Szu zaprosił na to spotkanie nowo wybraną przewodniczącą Siwkę, radną Ptaszyńską i swego przyjaciela Baryłkę Więcławskiego. Baryłka spóźniał się, więc Mały Szu zaproponował dla obu Pań radnych prezentację swojego genialnego pomysłu tj. podglądanie ludu na ulicach i w mieszkaniach przez kamery umieszczone w oknach - Patrzcie moje drogie panie jaką władzę mamy teraz nad ludem całym dzięki mojemu geniuszowi- powiedział, pokazując na monitor z obrazem ulic i mieszkań.- Obie radne z wielką ciekawością wpatrywały się teraz w film z monitoringu.- O ten! co to za jeden idzie i mruczy coś pod nosem grożąc do kamery? - zapytała radna Siwka.- Ach ten pijaczek, poznaję go – odparł Mały Szu. - Przedwczoraj stał na schodach sklepu i pił coś z puszki moje kamery to zaraz wychwyciły i do akcji przystąpił posterunkowy Cezary. Tłumaczył się Cezaremu, że wypił tylko Colę. Lecz Cezary sprawdził kosz, do którego owy pijaczek wrzucił puszkę po Coli. Okazało się , że jedna puszka jest po Coli a dziesięć po piwie i na zasadzie domniemania winy Cezary wlepił mu 200 zł mandatu. Nic nie pomogły żale i prośby. Trzeba karać bo lud wtedy jest posłuszny.- O Rydzek! – wykrzyknęła przewodnicząca Siwka.- Tłumaczy coś zebranym na rogu ulicy i grozi nam do kamery, wyzywa i gestykuluje, że nas olewa.- Wezwać mi tu natychmiast Cenzora! – wrzasnął Mały Szu. Cenzor wbiegł do pokoju zwierzeń wystraszony, aż mu okulary zaparowały, czupryna stanęła a ze strachu dostał wytrzeszczu oczu.- Patrz Cenzor co się dzieje na ulicy. Masz tylko dwa zadania: cały czas wpatrywać się w monitor i pisać donosy. I co? Nie wywiązujesz się z powierzonych ci obowiązków. Cenzor przez chwilę rozmyślał, gryzł wargi. Nagle złapał za słuchawkę telefonu i zawołał groźnym głosem:- Hej! Kotbus za przywileje i stanowiska miałeś pilnować całej opozycji by nie knuła przeciw nam. Biegiem rozpędzić nielegalne zgromadzenie przed Biedronką. – Tak jest. Usłyszał Cenzor w słuchawce.- Zaraz zrobi z nimi porządek. Cenzor z za grubej firany wygląda na ulicę, widzi jak wyskakuje Kotbus i jeszcze jeden pachołek rozprawić się z Rydzkiem. Mały Szu przypomniał sobie krzywdy, jakich doznał przez Rydzka w tym roku.- Każ spałować opozycję i do aresztu zamknąć- rozkazał Mały Szu dla Cenzora.- I w tym momencie do pokoju zwierzeń wpadł zdyszany Kotbus.- Nikogo tam nie ma, to był fałszywy alarm.- No jak nie ma jak są!- wykrzyczał Cenzor.- Spójrz w monitor Kotbus i sam zobacz . Kotbus podszedł do monitora i własnym oczom nie może uwierzyć – No są! W tym momencie patrzy raz to przez okno raz przez monitor.- Są ale tylko w monitorze, a na ulicy już ich nie ma. Już wiem! – wykrzyknął z radością Kotbus, oglądacie taśmę z przed trzech dni.- Mały Szu sam sprawdził i od razu się ucieszył. Na fakcie taśma jest sprzed trzech dni.- Ale przy okazji- powiedział Mały Szu do Kotbusa- patrz na balkonie sklepu dyrektor Zielonka wystawił lunetę i obserwuje cały czas mój gabinet, podgląda co robię i mam wrażenie, że nawet odgaduje moje genialne myśli, trzeba mu to urządzenie zarekwirować i zniszczyć.- Dopóki chroni ich immunitet nic nie mogę zrobić- odpowiedział Kotbus.- Proponuję założyć na okna ekrany z dykty to nic nie zobaczy i nie usłyszy a dyktę pomalować na biało- powiedział Kotbus. Nagle coś załomotało do drzwi pokoju zwierzeń, tak głośno, że wszyscy zamilkli. Wypadł z nich Baryłka Więcławski, cały blady i wystraszony, nie mógł złapać tchu jakby na pół żywy. Wykrzyczał tylko- KOŃ! Koń Tadka przemówił- i padł na ziemię jak nieżywy.- Dzwońmy do łapiduchów bo nasz Baryłka Umiera- krzyknęła radna Ptaszyńska.- Nie po łapiduchów, bo jak przyjadą to dla Baryłki śmierć pewna. Podać mu wody i ocucić -powiedział Mały Szu. Wszyscy zaczęli polewać Baryłkę wodą, wachlować gazetami i cucić z tej zapaści leżącego Baryłkę. On otworzył najpierw jedno oczko potem drugie oczko i złapał oddech.- Będzie żył – powiedział Cenzor. Wzięli więc Baryłkę Więcławskiego pod rączki, podnieśli i posadzili na fotelu Małego Szu podając mu pełną szklankę Coli. Baryłka jednym duszkiem wypił całą szklankę Coli i ochłonął z gorączki.- Mów mi zaraz co z tym koniem? I tak przez tego konia same kłopoty. Najpierw w złości że pracy nie dostał rozwalił stodołę dla szwagra Tadka. Teraz musimy płacić za jego utrzymanie w solidnych murach pruskich dla Gutka. Kosztuje to nas i tak fortunę- powiedział rozgniewany Mały Szu.- Koń Tadka mówi, że koniec już naszych rządów, przywileji, imprez, zabaw i kasy. Mówił jeszcze, że to za nasze chciwstwo, że obiecaną miał pewną pracę i jej nie dostał- mówi z przerażeniem Baryłka.- Mały Szu zacisnął pięści i wargi.- Oj Baryłka a czy tobie się w głowie coś nie poprzewracało? Jak to koń mógł przemówić ludzkim głosem? – powiedział Mały Szu- Gdybym tu miał zaraz trupem paść sam na własne uszy słyszałem jak koń mówił.- Może to być prawda- powiedziała Siwka. Słyszałam jak kiedyś starzy ludzie w mojej wiosce na Kurpiach opowiadali, że owca w Wigilię u jednego gospodarza przemówiła ludzkim głosem. Od tej pory cały lud wielką czcią obdarzył owcę i samego gospodarza. Chodzili tam nosili dary dla owcy i składali hołd dla gospodarza. Ale owca od tych darów szybko się przeżarła i zdechła w niecały miesiąc. I tak się zakończyła ta historia.- Ażeby tak konia przekupić, załagodzić, by nam wieczne rządy przed ludem przepowiedział- rzekł Cenzor.- Genialny to pomysł Cenzorze- powiedział rozradowany Mały Szu. Ale jak to zrobić? Trzeba gadać z Tadkiem niech konia łagodzi i nakłania by nam wieczne rządy przepowiedział.- Tadek ród ma liczny i w ciągłej potrzebie. Zaraz z pięć posad na urzędzie dla swoich pociotków zażąda- powiedziała radna Ptaszyńska.- Co tam pięć posad w tę czy w tamtą stronę, ale my władzę i pieniądze po wieczne czasy mieć będziemy- wykrzyczał Baryłka .- Tak, tylko że znów będą pisarczyki pisać, że nepotyzm w magistracie i korupcja kwitnie- z całą stanowczością powiedziała Ptaszyńska. - Nic tam Baryłka! – krzyknął Mały Szu. Pójdziesz zaraz do Tadka i ubijesz interes. Jeśli koń w Wigilię do ludu naszego przemówi i przepowie nam rządy wieczne, to Tadek pięć dobrze płatnych posad dla swoich ludzi otrzyma. - Ale gdzie ich umieścić, przecież wszystkie pokoje zapchane są już do pełna w naszym magistracie? – Powiedziała w zakłopotaniu Siwka.- Domówię się z Nowikiem i Włodkiem, i przejmę Szkołę Rolniczą jak wcześniej zapowiadałem. Tam miejsca na dodatkowe gabinety dużo a etatów będzie można stworzyć wiele i co najważniejsze wykurzę z niej wszystkich moich oponentów , którzy tam się gnieżdżą.- Ale skąd na te etaty i posady pieniędzy weźmiemy? – Wtórowała Siwka.- Kredyt następny weźmiemy dopóki Arkady jeszcze z nami. Pieniądze są w kasie a kasa w banku, grunt to nie przejmować się zawczasu- z uśmiechem powiedział Mały Szu. - Tak! Baryłka, pójdziesz do Tadka i nie wrócisz aż interes ubijesz- rozkazał Mały Szu.Więc Baryłka ochoczo zerwał się z fotela i pobiegł prosto do Tadka ubijać interes. Schodząc po schodach magistratu przebierał ochoczo swymi krótkimi nóżkami, wierzgał i podskakiwał do góry z radości. Gdy wyszedł na dziedziniec podskakiwał do góry, klaskał rączkami jak zajączek łapkami i mówił sam do siebie.- Kasa moja! Kasa moja! – bo to przecież dla Baryłki świętość największa. Lecz w pewnym momencie stanął, rozejrzał się dookoła, wypiął dumnie pierś, podniósł wysoko głowę i nabrał wielkiej powagi. Bo w tym momencie uświadomił sobie rolę wielką jaką ma do spełnienia. To przecież on Baryłka Więcławski wcześniej zwykły słupołaz jest teraz jak Lew R. Wysłannik grupy trzymającej władzę. W pokoju zwierzeń dalej trwała narada.- A co ten Baryłka taki zakłopotany i wystraszony? – powiedziała Siwka.- Baryłka wie co dla niego oznacza utrata przez nas władzy. U Małego Szu ma jak w raju, przyjdzie, kawkę i herbatkę wypije, poplotkuje fakturę złoży i kasa sama na konto olbrzymia płynie. U poprzednich władz jak nic nie robił to i pieniędzy zero dostał. Po sądach chodził to go jeszcze hosztaplerem nazwali i koszty duże płacić kazali – wyjaśniała Ptaszyńska.- Psyt!... – szepnął Mały Szu. Lepiej radźmy co zrobić by koń na naszą korzyść przemówił. W Wigilię konia postawimy na balkonie od ulicy strony by lud cały z miasta i wsi słyszał i widział jak nam przepowiada władzę po wszech czasy. - A jak koń nie przemówi, lecz co gorsze koniec naszych rządów przepowie to już po nas, po nas!- lamentował Cenzor. - Już wiem- mówił Mały Szu- dla konia na balkonie trzeba duży żłób z sianem postawić a w sianie suflera schować, który w razie potrzeby za konia przemówi. - Ach jakiż jesteś genialny. – krzycząc to Siwka rzuciła się na szyję Małego Szu.- Lepiej radźmy kogo na suflera. Musi to być pachołek nam do końca oddany choćby nie wiem co, nigdy nas nie zdradził bo po nas! Po nas! – krzyczał Cenzor.-- Najlepszym suflerem moim zdaniem będzie Tolek Samsiębroni- powiedział Cenzor.Tolek jest Idealny, często jak mówi zacina się, prycha, parska i pluje, nikt się nie zorientuje nawet, że to nie koń mówi. Pachołek to nam bez końca oddany i wszystko w tajemnicy zatrzyma.- No nareszcie do czegoś się przydałeś Cenzorze- z dumą poklepał go po ramieniu Mały Szu.- Trzeba zaproszenia rozsyłać, plakaty zamawiać, ogłoszenia w gazetach i telewizji wykupywać, grosza nie szczędzić. Niech cały lud ze wsi i miasta w noc Wigilijną pod magistrat przybywa, by konia przepowiedni wysłuchać. Przy tej okazji wiele medali dla swych oddanych wręczymy. Więc bić medale z tej okazji trzeba. Włodka zaprosić niech medale nam wręcza, ma ich dużo, sam widziałem, chyba ze trzy wiaderka. No i kapusty całe kotły gotować dla ludu z tej okazji – rozkazywał dla Cenzora Mały Szu.- A wy moje panie radne zajmiecie się przygotowaniem uczty wielkiej w gimnazjum. Przygotować macie wszelkie pyszności, bo tam Ja i cała świta ucztować będzie od Świąt aż do Nowego Roku. Tylko robić to dyskretnie by opozycja znów nas do referatu robót pańszczyźnianych na ucztę nie wysyłała, bo to w tej kadencji nasze jedyne dzieło. A przed ludem chyłkiem po przepowiedni konia z placu uchodzić do gimnazjum, żeby wrzawy nie było wśród ludu, że dla nich tylko kapusta a dla nas uczta wielka. Cała wieść szybko wśród ludu miasta i wsi się rozeszła , iż koń Tadka w noc Wigilijną z balkonu magistratu przemówi ludzkim głosem. Któż by się spodziewał , że w naszej gminie nadejdzie kadencja konia? „ANONIMO”




Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://biala.istrefa.com

istrefa gmina Biała | istrefa powiat prudnicki | istrefa opolskie | istrefa Polska

Biała - miasto, gmina miejsko-wiejska, powiat prudnicki, województwo opolskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 48-210


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem